"Goniec Łukowej" Gazeta lokalna naszej gminy...
"Goniec Łukowej" Numer 85, kwiecień 2010
Miesięcznik kulturalno-oświatowy Gminy Łukowa
1. Na Zwiastowanie bocian na gnieździe stanie
Na Zwiastowanie bocian na gnieździe stanie - tak mówi dawne powiedzenie, bo na ten dzień oczekiwano na polskiej wsi przylotu bocianów. I tak się stało w naszej wsi – do swych miejsc, gniazd wróciły wierni towarzysze ludu wiejskiego. Od wieków bocian na naszej ziemi jest symbolem sytości, gospodarności oraz rodzinnego szczęścia. Wieś darzyła bociany szczególną serdecznością, widząc w nich symbol więzi z własną zagrodą, Każdy był szczęśliwy, gdy na jego domu lub w jego pobliżu bociany zakładały gniazdo. Do naszej miejscowości nadal chętnie przylatują bociany. Budują gniazda w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka, czego nie czynią na ogół inne ptaki. Dlaczego? Na to pytanie nawet ornitolodzy nie potrafią odpowiedzieć. Wierzono, że bocian przynosił szczęście zagrodzie, na której osiadł, nie wolno go było krzywdzić i zabijać. Jak powszechnie wiadomo, każdy bociek wróżył powiększenie rodziny. Według naszych ludowych tradycji, bocianie gniazdo chroni przed uderzeniem pioruna i pożarem. Dlatego zniszczenie ich siedliska zwiastuje nieszczęścia i plagi na całą wieś. Te wierzenia są silnie zakorzenione w naszej zbiorowej świadomości - mówi pani Zofia mieszkanka Łukowej. - Co roku na wiosnę czekali na przylot ptaków i w duchu modlili się, żeby bocianom nic złego się nie stało... - mówi pani Marianna. - Witamy ich bardzo przyjaźnie. Bociany są właśnie symbolem turystyki wiejskiej. Wieś bez boćka jest jak samochód bez silnika – stwierdza pan Stanisław. Bocian jest ptakiem symbolicznym w wielu kulturach, nie tylko w naszej. Symbolizuje długowieczność, Chrześcijanie uznali go za znak Chrystusa bo tępi węże, a więc szatana. Wraca co roku do swego gniazda – jest symbolem szczęśliwego pożycia małżeńskiegio. Stoi godzinami na jednej nodze - znak kontemplacji. - I to, że szczęśliwym małżonkom przynosi oczekiwane dzieci. Ta legenda żyła od dawna – mówi pani Anna. Dom na którym bocian uwił gniazdo jest domem wybranym, szczęśliwym, domem, który omijają wszelkie nieszczęścia. Biada było temu, kto by tego ptaka skrzywdził czy wybrał mu jaja z gniazda. Zawsze uważano to za grzech, niemal świętokradztwo. - Gdy przypadkiem bocian zachorował, czy został kaleką, to opiekowano się nim bardzo troskliwie. Pozostawał na zimę u gospodarzy, aż do wiosny, do przylotu bocianów. Spacerowały takie boćki po podwórku, jadły wraz z drobiem, znajdowały ciepły kąt w oborze, niekiedy i w izbie... - mówi pan Marian. Ta niemal rodzinna zażyłość człowieka wpływała na poufny związek człowieka i ptaka. Bociany nazywano Wojtkiem, bociusiem, panem boćkiem, klekotem. Ten piękny, duży ptak, obecny w naszej tradycji, w przysłowiach, powiedzeniach, piosenkach i literaturze, był przez ludzi traktowany w sposób szczególny i niech tak pozostanie. Bocian był i jest ozdobą naszego wiejskiego krajobrazu, co miało odbicie w malarstwie, sztuce i poezji. Już przed laty nasza słynna poetka M.Konopnicka, która wiele swych utworów poświęcila życiu chłopa w wierszu: „Westchnienie” opisuje, jak tułacz opuszcza zakątek swojej ojcowizny:
Wyżej góra, na lewo i krzyż na niej złamany, a za krzyżem tuż drzewo, a na drzewie bociany.
2. Wiosna 1948 r. - Zapiski gospodarskie Macieja Kurowskiego z Łukowej
Kurowski Maciej – urodzony 20 lutego 1903 roku w Łukowej, zmarł 28 sierpnia 1985 roku. Rolnik, posiadał około 6 ha ziemi, 2 ha lasów, pszczelarz i właściciel 15 uli. Poborca podatkowy gminy Łukowa. Gospodarz, który od 1947 roku aż do chwili śmierci prowadził dziennik prac gospodarskich. Wiosna 1948 r. Dnia 10/3 sprzątnięto resztę jeczmienia 7 ćwierci, z poprzednio sprzątniętym razem 8 korcy 1 cw. czystego i 6 cw. posladu. Dn.10/3.48r. wieczór przeszła chmura z błyskawicami i grzmotami. Dnia 12 i 13/III woziłem klocy frankowi z lasu na osuchy. Dn. 15/3 wywoziłem kloce frankowe na osuchy. Dnia 15/3 Zocha sprzedała pare prosiąt za 5,350 zł. Dn. 16/3 byłem w lesie Dn.16/3 pszczoły Nr.9 wyniesione z piwnicy. Kuśnierzowi pożyczono 500 zł. Dn.17/3 z pieniędzy poborowych wziołem na swoje potrzeby 3770 zł. Dn.18/3 byłem w lesie Dn.17/3 zdałem 2 kwitariuszy. Dn.19/3.48r. Spad śnieg dosyć duży jeżdżono do Biłgoraja sańmi Dn.19/3 jeżdżono dla spółdzielni po towar Dn.19/3 wzięto pół metra owsa frankowego i zdano w Biłgoraju. Dn.22/3 swinia lochała się knur Kuszków. Dn. 22/3 byłem w lesie zażynałem sosny do cechowania. Dn.23/3 cechował drzewo. Dn.24/3 wywoziłem klocy na osuchy Biegowi J. Pożyczono drugi raz 500 i 500 Dn.25/3 byłem w lesie. Dn.26/3 wziołemwypłat za furmanke do Biłgoraja 2000 zł. Dn.26/3 wyniesione pszczoły z piwnicy. Po wymłóceniu namłóciłem owsa 22 korcy 1 cw. franek 15 korcy 2 cw. Dn.27/3 przywiozłem jedną sosnę do domu. Dn.30/3 woziłem kloce do domu Dnia 31/3 posiałem pierwszy owies. Dn.1/4 franek jeździł swirkom do lasu Dn.2/4 siano owies. Dn.2/4 sprzedałam 4 cetnary słomy za 1600 zł. Dn.3/4 siano owies Dn.8/4 jeździłem Swirkowi po drewno. Dn.9/4 siano na binkowskim Dn 10/4 posiano jęczmień. Dn 10/4 byłem na obliczeniu sklepu. Tego samego dnia posiano len. Dn.10/4 śnił mi się Wuj z Ameryki Dn.11/4 franek stanowił kobyłe Dn.13/4 pszczoły Nry 1,2.3 posiadają czerw. Dn.12/4 byłem w Józefowie. Dn.13/4 byłem w lesie Dn.14/4 posiałem jeczmień. Dn.17 posiano len Dnia 18/4 byłem w Biłgoraju na ziezdzie stronnictwa Ludowego. Dnia 19/4 byłem w Józefowie ze sieczku. Dn.19/4 dano krowy na zajm... ciele do Biega.
Wyjaśnienia Wiosna 1948 od 10/3: Ćwierć – jedna czwarta części korca. Korzec – dawna jednostka objętości dla ciał sypkich, istniało około 300 różnych korców, np. krakowski, warszawski. Po 1918 roku korzec liczył 128 litrów. Poślad – ziarno nie w pełni wykształcone. Pszczoły wyniesione z piwnicy – przy ostrych zimach ule wnoszono do piwnic. Kwitariusz – dokument na pozyskanie drewna. Jeżdżono do spółdzielni po towar – gospodarze musieli przywozić towar z Biłgoraja dla sklepów Gminnych Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej. Zażynałem sosny do cechowania – aby ściąć drzewo w lesie należało je najpierw odznaczyć do ścięcia, zgodę na ścięcie wyrażał leśniczy. Po ścięciu leśniczy nadawał numer ściętemu drewnu i nabijał cechówkę z napisem Lasy Państwowe. Kloce – drewno w dłużnicy czyli ścięte drzewo o długości min. 5m. Wiosna 1961 Dn. 13/III byłem w Józefowie na targu. Józik wrócił z wojska. Dn. 14/III założono 6 okien na tytoń. Dn. 15/III posiano 3 okien tytoniu. Dn.16/III posiano drugie 3 okien tytoniu. Dn.17/III byłem w Tarnogrodzie. Dn. 18/III zaczęto sianie owca, załadowano gnojem i ziemią trzeci inspekt. Dn. 20/III byłem w Józefowie. Dn. 21/III Jasik jezdził do lasu Biegowi Józkowi. Dn 22/III posiano tytoń, byłem w Zamchu u Bronia. Dn 23/III Zaszczepiono swinie, zmielono 200 kg zboża. Dn. 24/III siano owies. Dn. 25/III byłem za zrazami na Majdanie. Dn. 27/III siano saletrzak po życie. Dn. 28/III ciesałem i szczepiałem jabłonie. Dn. 30/III siano owies. Dn. 32/III Stach robił u Biega Józwa. Dn. 3/IV krowa stara miała ciele byka. Dn. 4/IV posiano len, szczepiałem jabłonie. Dn.5/IV ciesałem u Franka, posiano jęczmień. Dn. 6/IV Jasik robił u Biega Józwa. Dn.10/IV bylismy u Józefowie na targu, sprzedano pare prosiat za 570zł i sprzedano kobyłe za 2200zł.Kupiono narzedzia u Kowalika za 1500 zł. Dn.11/IV posadzono kartofle. Dn.12/IV Zdano ciele na obowiązek za 234 zł.
Wyjaśnienia Okna - na podłoże składające się od dołu z obornika, piasku i ziemi w drewnianych skrzyniach (1m na 1.1m) o wysokości około pół metra, rozsiewano tytoń. Taką skrzynię przykrywano oknami, czyli drewnianą oszkloną ramą, podzieloną na trzy części. Szkło zaś było szkłem inspektowym, bardzo cienkim, około 1 mm grubości. Skrzynia była również ocieplana z zewnątrz warstwą igliwia (ściółki z lasu). Z góry zaś okna przykrywano matami ze słomy wymłóconej cepem (prostej). Zrazy – pędy do rozmnażania drzew. Szczepienie jabłoni – nacinano korę drzewa wzdłuż osi pędu, rozchylano korę z łykiem i wkładano w to wcięcie zraz w taki sposób, aby miały jak największą powierzchnię styku ze sobą. Z reguły zrazy były nowej szlachetniejszej odmiany. Zawijano to wszystko czystą szmatką lub bandażem. Ciosanie drewna – jedyną metodą obróbki drewna na materiał budowlany było ciosanie siekierą lub toporem. Obrzynanie drewna w tartakach nie było rozpowszechnione. Zdać ciele na obowiązek – państwo wymagało od gospodarza opłat podatkowych w postaci towaru, np. mięsa, wełny, ziarna.
3. Mogliśmy mieć łaźnię!
Redakcja „Gońca Łukowej” otrzymała pozwolenie na publikację dokumentów związanych z budową łaźni ludowej w Łukowej na rok przed wybuchem II wojny światowej. Cała procedura związana z uzyskaniem wszystkich pozwoleń została zakończona w styczniu 1939 r. Zadanie nie zostało zrealizowane. Wiadome było, że wybuchnie wojna. Dzisiaj funkcjonujące łaźnie z tzw. banią występują w krajach byłego Związku Radzieckiego, a korzystają z nich ludzie bogaci, których stać na komfortowy relaks.
W piśmie z dnia 1 marca 1938 czytamy: „Do wydziału Budowlano - Komunikacyjnego Urzędu Wojewódzkiego w miejscu W załączeniu przesyła się szkic łaźni ludowej w Łukowej powiatu biłgorajskiego z prośbą o zaopiniowanie. - Naczelnik Wydziału Dr. JAN DANIELSKI” (zdjęcia w gazecie)Wydział Budowlano - Komunikacyjny pismem z połowy marca 1938 roku odpowiada: „Do Wydziału Pracy, Opieki i Zdrowia w/m Oddział Budowlany zauważa, iż nadesłany szkic łaźni ludowej na 20 osób posiada rozkład dobry. Pomieszczenia odpowiadają projektowanej łaźni z wyjątkiem parni, która jest za duża i ubieralni, która jest za mała. Powierzchnia ubieralni min. winna wynosić 16m2 . Zmiany konieczne należy wykonać w sposób następujący 7 .drzwi wejściowe zewnętrzne i wewnętrzne do rozbieralni przez sień na wspólnej prostej. 8. wejście do ustępu przy rozbieralni z sieni, pomieszczenie to odsunięto od pieca w stronę drzwi zewnątrz wejściowych. 9. (nieczytelne) po środku natryskowni wanna w planie przedstawiona, okno przesunąć jak na rysunku bo w rogu natryskowni okna być nie może.10. pomieszczenie wanny ma posiadać wejście i wyjście. 11. parnię zmniejszyć przez umieszczenie ustępu z wejściem z sieni 12. sień przy ubieralni winna być gdzie obecnie jest ustęp 13. drzwi wyjściowe wewnętrzne i zewnętrzne z ubieralni na wprost siebie 14. działówkę oraz drzwi zewnętrzne wyjściowe zaprojektowane skasować, dla otrzymania większego pomieszczenia ubieralni. Zezwolenie na pobudowanie projektowanej łaźni można otrzymać po przedłożeniu projektu budowlanego i instalacji”.(zdjęcia w gazecie)Jak wynika z dokumentów dokonano wymaganych poprawek. Na przedstawionych powyżej rzutach wyraźnie widzimy naniesione zmiany. Nie jest to bynajmniej koniec urzędowych pism. W kolejnym napisanym w Warszawie dnia 29 września 1938 roku czytamy: (zdjęcia w gazecie)Jak wynika z dokumentów dokonano wymaganych poprawek. Na przedstawionych powyżej rzutach wyraźnie widzimy naniesione zmiany. Nie jest to bynajmniej koniec urzędowych pism. W kolejnym napisanym w Warszawie dnia 29 września 1938 roku czytamy: (zdjęcia w gazecie)Naczelnik Jan Danielski ponownie zwraca się z pismem w sprawie łaźni: „Urząd Wojewódzki Lubelski Wydział Pracy, Opieki i Zdrowia Nr. ZPS . V – 12/ 16/ 38 Lublin dnia 13 października 1938 Budowa łaźni w Łukowej pow. biłgorajski
Do wydziału Budowlano - Komunikacyjnego Urzędu Wojewódzkiego w/m Wydział Pracy, Opieki i Zdrowia przesyła akta łaźni w Łukowej z prośbą o zaopiniowanie pod względem technicznym załączonych planów i możliwie najrychlejszego zatwierdzenia. Wydział Pracy, Opieki i Zdrowia ma zastrzeżenia co do ustępów, które nie zostały zaznaczone na planie jako zmywane wodą bieżącą. Poza tym brak pomieszczenia dla fryzjera.
Naczelnik Wydziału Dr. JAN DANIELSKI”
Niezwłocznie przychodzi odpowiedź: „KBJ/ 4 / bł / 227 Na N ZP.S V – 12 / 16/ 38 z dnia 13 październik 1938 Do Wydziału Pracy, Opieki i Zdrowia Oddział Budowlany zwraca 3 egz. proj. kąpieliska z następującymi uwagami: 15. W rozbieralni będzie dwa piece, z których jedne o niestosownych wielkich rozmiarach. 16. Niepożądane są kąty bezużyteczne a trudne do czyszczenia i niedostępne wytworzone przy wannie w natryskach, między piecem a łaźnią w parni oraz między kotłem a piecem w przebieralni. 17 .Skoro istnieje miejscowy wodociąg i kanalizacja konieczne jest zaprojektowanie ustępów spłukiwanych. 18 .Nie pokazano aparatu odprowadzania ścieków i fekalij. Kierow. Oddz. Bud. Pod względem instalacji wodociagowo – kanalizacyjnej kąpielisko nie zostało rozwiązane gdyż załączony rzut aksonometryczny jest zły. Należy oddzielnie zaprojektować kanalizację i wodociąg zgodnie z Rozp. Min. Robót Publicznych z dnia 2 VII 1929r. o sporządzaniu i zatwierdzaniu projektów robót budowlanych ( Dz. U.R.P Nr 58 poz 456 )”W dokumentach Archiwum Państwowego znajduje się protokół o treści: (zdjęcia w gazecie) „Urząd Wojewódzki Lubelski Wydział Komunikacyjno – Budowlany PROTOKÓŁ Na posiedzeniu Rady Budowlanej w dniu 12 stycznia 1939r rozpatrzono projekt łaźni wiejskiej z dezynfektorem we wsi Łukowej p. biłgorajskiego nadesłany w załączaniu do pisma Wydz. Pr. Op i Zdr. z dnia 13 października 1938 nr ZPS V – 12/ 16/ 38. Rada budowlana uznała projekt za nadający się do zatwierdzenia lecz po wprowadzeniu zmian uwidocznionych w rzucie czerwonym atramentem oraz złożeniu projektu kanalizacji i wodociągu, opracowanego zgodnie z obowiązującymi przepisami o sporządz. i zatwierdz. proj. budowl. z d 2 VII 1929r ( Dz. Ust. R N 58 poz. 456 ) gdyż załączony rzut aksonometryczny jest zły i nie nadaje się do zatwierdzenia. Zmiany w rzucie budynku dotyczą ustawienia i wielkości pieców, a w związku z tym i kanałów dymowych, ustawienia dezynfektora, zwężenia drzwi do kotłowni, powierzchni i wejścia do łazienki i zwiększenie powierzchni parni.”W końcu zainteresowani otrzymali pismo, na które czekali: „KBJ 4/ bł /227 projekt łaźni we wsi Łukowa Do Wydziału Powiatowego w Biłgoraju U.W przesyła 1 egz. zatwierdzonego projektu łaźni wiejskiej we wsi Łukowej i udziela pozwolenia na budowę z warunkami, że przy wykonaniu uwzględnione zostaną poprawki wprowadzone do rzutu czerwonym atramentem. Pozwolenie na użytkowanie łaźni po jej wykończeniu będzie udzielone dopiero po odpowiednim u wykonaniu urządzenia do odprowadzenia ścieków, w sposób uniemożliwiający zanieczyszczenie wód publicznych. Projekt tego urządzenia należy nadesłać dodatkowo przed ostatecznym wykończeniem budynku. Za Wojewodę 1.zał. projektu Na Nr V – 12 / 16/ 38 z dnia 13 października 1938 Odpis powyższy przesyłam do wiadomości 2) Do Wydziały Pr. Op i Zdrowia 21 STYCZ 1939 23 STYCZ 1939“Prezentowane materiały archiwalne pochodzą z zasobu Archiwum Państwowego w Lublinie. Zostały opublikowane na stronie internetowej www.szukajwarchiwach.pl gdzie udostępniono ponad 230 tysięcy skanów akt z zasobu lubelskiego Archiwum. Są to m.in. materiały Urzędu Wojewódzkiego Lubelskiego ( 1919-1939), organizacji konspiracyjnych z okresu II wojny światowej (Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Batalionów Chłopskich, Zrzeszenia “Wolność i Niezawisłość” i innych). Rad Żydowskich działających w Lublinie, w Biskupicach i w Zamościu w okresie okupacji hitlerowskiej, Chełmskiego Konsystorza Greckokatolickiego z lat 1596-1875. serwis umożliwia również wyszukiwanie informacji o materiałach przechowywanych w Archiwum”.
4. Kapłan – człowiek imion wielu
SZAFARZ EUCHARYSTII. Ostatnia Wieczerza, w czasie której Chrystus ustanowił Eucharystię oraz Sakrament Kapłaństwa Nowego Przymierza, jest początkiem Triduum Paschalnego, a w jego centrum znajduje się Ciało Chrystusa. Właśnie to Ciało, zanim zostało poddane męce i śmierci, jest podczas Ostatniej Wieczerzy ofiarowane jako pokarm przez eucharystyczne ustanowienie. W Eucharystii bowiem Chrystus siebie rozdaje. Rozdaje siebie naprzód Apostołom w Wieczerniku, a kiedy mówi: „To czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22, 19), wówczas każe im rozdawać siebie, aż do skończenia świata. (Jan Paweł II). Ten największy cud dzieje się nieustannie na wszystkich ołtarzach naszego globu, wszędzie tam, gdzie jest Kapłan. Na mocy sakramentu otrzymał łaskę sprawowania Eucharystii i udzielania sakramentów świętych. Tymi darami hojnie obdziela potrzebujących. Msza święta jest centrum życia każdego chrześcijanina. Tylko Kapłan może ją sprawować. Każdym słowem i gestem podczas Najświętszej Ofiary jednoczy się z Najwyższym i Wiecznym Kapłanem – Jezusem Chrystusem. Taka postawa pozwala współuczestnikom Eucharystii przyjąć całe bogactwo daru jakim jest Odkupieńcza Ofiara naszego Zbawiciela. Pozwala poddać się głębokiemu przeżyciu obecności Boga, powoduje niewysłowione szczęście i pragnienie zjednoczenia się z Nim w komunii świętej. Dar wielkiej, niepojętej Miłości Boga, której doświadczamy skłania do odpowiedzi. Ma nią być nasza postawa wobec innych. My też mamy dzielić się miłością. RADOSNY SIEWCA. Ewangelię nazywa się Dobrą Nowiną. Jest radosną nowiną. Pisana pod natchnieniem Ducha Św. jest poematem Miłości Boga do człowieka. Podczas każdej Mszy św. Kapłan czyta fragment Ewangelii. W homiliach przybliża i wyjaśnia zawarte w niej prawdy, zasiewa w sercach ziarna wiary, budzi promyki nadziei, rozpala płomienie miłości. W kazaniach kształtuje sumienia, tłumaczy jak ważne jest przestrzeganie przykazań, wskazuje najprostszą drogę do Boga. Z żarliwością nawołuje do przemiany serc, do ciągłego nawracania. Czyni to ze świadomością, że o przyjęciu i wzroście prawd, które przekazuje decyduje klimat pokoju i radości, bo tylko w takim klimacie człowiek otwiera się na wartości duchowe i skutecznie je przyjmuje. Radość potrzebna jest każdemu. Jest uczuciem, które dodaje chęci działania, pobudza szczerość, rozwija zdolności. Dlatego prócz słów jest ważny uśmiech, życzliwe spojrzenie, szczere zainteresowanie. Kapłan potrafi sprostać tym oczekiwaniom. Umie sprawić, że każdy czuje się zauważony. Znamienne jest to, ze przy każdej okazji wskazuje na niepojętą dobroć Boga Stworzyciela świata, dobroć naszego Stwórcy, który obdarzył nas całkowitą wolnością i w swojej delikatności nie narzuca się nam, ale czeka cierpliwie na nasze zaproszenie ponieważ nas kocha. Możemy go zaprosić tylko wówczas, gdy serce oczyścimy z grzechów. PEWNY POWIERNIK, MĄDRY DORADCA. Gdy sumienie – zmartwienie obciążone grzechem nie daje spokoju, darem jest Kapłan, który cierpliwie czeka w konfesjonale. Ta posługa dla nas zbawienna, dla Księdza łatwą nie jest. Wymaga skupienia, uwagi, indywidualnego podejścia do każdego penitenta. Spowiednik Chrystusowym rozpoznaniem potrafi odkryć tajniki duszy drugiego człowieka. Umie pokonać bariery lęku, ukoić rozterki, przywrócić wiarę. Potwierdzą to wypowiedzi: Oto zwierzenia M.M., która w okresie dzieciństwa bala się przystępować do spowiedzi: „wtedy przyszedł do naszej parafii młody ksiądz, który szybko się zorientował, że piątkowa uczennica klasy III unika spowiedzi... powiedział, że Pan Bóg mnie bardzo kocha, że kocha wszystkich ludzi. A nad grzesznikami pochyla się z taką miłością, jak matka nad chorym dzieckiem, bo nie chce go utracić. Opowiadał, jak Pan Jezus kochał dzieci, jak je tulił do siebie. To on wtedy przytulił mnie i ucałował w czoło. Nakreślił nad moją głową krzyż. Czułam się jak te dzieci, które przytulił Pan Jezus. Nigdy nie zapomnę uśmiechu tego kapłana, jego słów i świętych rąk”. Anna pisze: ”przeżyłam bunt wobec Boga... Ale poszłam do spowiedzi... Dziwna to była spowiedź. Z mojej strony żadnej pokory, a z drugiej strony – Miłość. Każdy mój problem kapłan w kilku słowach objaśniał, mówił jak widzi go Jezus. A gdy stwierdziłam, że już nie modlę się, usłyszałam: >>ja modlę się za ciebie<<. I odmienił się świat, spadły mi łuski z oczu, przemieniło się serce.” Każdy z nas wie, ile razy po odbytej spowiedzi doświadczał błogosławionej zmiany w sercu. CZŁOWIEK WIELKIEJ WRAŻLIWOŚCI. Tylko wrażliwy na dobro drugiego człowieka młodzieniec podejmuje naukę w seminarium. Taki, który ma na uwadze dobro duchowe, a więc dobro najwyższej miary, najdoskonalsze. Przez cale życie, aż po jego kres wrażliwość jest najcenniejszym drogowskazem w spełnianiu powołania kapłańskiego. Ze wzruszeniem wspominam 87 – letniego Księdza w mojej rodzinnej parafii, który nie mogąc ustać na nogach, usiadł na stołeczku i tak rozdawał komunię świętą. Łzy wzruszenia były jednym wielkim dziękczynieniem Bogu za tego Kapłana. Za wszystkich Kapłanów. Potrzebą wrażliwości kapłańskiej jest uświęcanie wszystkich, którzy zostali powierzeni Jego opiece. Sprawia, że każdy może liczyć na dobrą radę, na pomoc. Zadziwiająca jest ciągła gotowość Kapłana w spełnianiu duchowych oczekiwań wiernych. Jest na każde wezwanie. Niezależnie od warunków atmosferycznych śpieszy do chorych, bo wie, z jakim utęsknieniem oni czekają, by usłyszeć słowa zainteresowania, otuchy. By otrzymać najcenniejszy lek duszy. W spotkaniu z ludźmi znajdującymi się u schyłku doczesności można odnaleźć to, co niewidzialne dla oczu. Kapłan o tym wie. NASTĘPCA CHRYSTUSA. Liczne są stopnie godności kapłańskich: wikariusz, rektor, proboszcz, dziekan, kapelan, kanclerz, biskup, arcybiskup, kardynał, prymas. Godność najwyższa i jedyna to papież, któremu przysługuje zaszczytne miano: Ojca Świętego. Nazywany jest też Głową Kościoła Katolickiego. Osobę na te godność wybierają kardynałowie podczas konklawe. Największym atutem papieża jest nieomylność w sprawach wiary, gdyż działa pod natchnieniem Ducha Świętego. Błogosławieństwem dla całego świata, a dla nas Polaków w szczególności był Ojciec Święty Jana Paweł II (1978 – 2005). Odegrał on zbawienną rolę w życiu narodów i poszczególnych osób. Oto jeden z nieprzeliczonych przykładów: Ewa, która w młodości odstąpiła od wiary, wyznaje: „Pragnę opowiedzieć historię mojego nawrócenia. To świadectwo niech będzie hołdem złożonym Bogu za Kapłanów. Niech będzie gorącym podziękowaniem dla Ojca Świętego, Jana Pawła II, bo dzięki jego modlitwie i cierpieniu odnalazłam Boga. Niech będzie podziękowaniem dla tych Kapłanów, którzy pomogli mi odnaleźć skarb wiary... 13 maja 1981 r. wiadomość o zamachu na Ojca Świętego. Ogromny wstrząs. Stałam przy oknie, patrzyłam w stronę kościoła i powtarzałam przez kilka godzin tylko te cztery wyrazy >>żeby tylko nie umarł<< Później nie potrafiłam wytłumaczyć sobie tej reakcji. Dziś wiem, że była to moja pierwsza modlitwa. Cierpienie Ojca Świętego, stało się źródłem łaski dla mnie i dla wielu jeszcze osób, dla których ten dzień stal się dniem nawrócenia”. NASZ KSIĄDZ. Gdy wyobrazimy sobie życie narodów, gdzie Kapłanów brakuje, z wdzięcznością myślimy o naszych Księżach. Kapłan jest darem. Darem Boga dla ludzi. Na swojej drodze życia spotykamy wielu Kapłanów, o których przechowujemy wdzięczną pamięć. W każdym czasie najważniejsi są tacy, którzy są z nami i dla nas. O każdym mówimy: nasz Ksiądz. Wyrażenia nasz Ksiądz, nasz Biskup posiadają wymowę szczególną. Zawierają w swej treści bliskość i serdeczność, przywiązanie i zaufanie, szacunek i wielką wdzięczność. Kapłan nie zakłada swojej rodziny, ale może się czuć członkiem każdej rodziny w parafii. Otaczany jest miłością i troską. Gdy zachoruje, ze wszystkich serc płynie gorąca modlitwa o zdrowie i pragnienie, by była taką, o skuteczności której św. Jan Maria Vianney powiedział „Dobrą modlitwą można rozkazywać Niebu i ziemi”. Wielki Czwartek to dzień, w którym dziękujemy za dar Eucharystii. Jest też dniem, w którym serdeczne myśli, ciepłe uczucia wszystkich gromadzą się wokół Kapłanów, a do Nieba płynie szczera modlitwa o obfitość darów Ducha Świętego dla Nich.
(Cytaty zaczerpnięte z książki „Kapłan w moim życiu”) Waleria Okoń
5. Każdy powinien realizować swoje marzenia - spotkanie z pisarzem od horrorów
Niezbyt często Łukowę odwiedzają pisarze i poeci, choć takie spotkania miały kilka razy już miejsce. Gościliśmy Marię Józefacką, Urszulę Kozioł, Zbigniewa Dmitrocę. 22 marca odbyło się w GOK w Łukowej spotkanie ze Stefanem Dardą promujące najnowszą książkę pisarza nominowaną do Nagrody Fantomu Polskiego i do Nagrody Sfinks 2008, pt. „Słoneczna Dolina”. Łukowa znalazła się na trasie licznych spotkań autorskich po Tomaszowie Lubelskim, Zamościu, Krasnymstawie i Zwierzyńcu. Panu Dardzie oprócz rodziny towarzyszył redaktor p. Mariusz Kargul – szef Krasnystawskiej Grupy Literackiej, współpracujący z czasopismami polonijnymi w Stanach Zjednoczonych i Irlandii. Stefan Darda jest politologiem a z zamiłowania także muzykiem. Przez kilka lat grał na cymbałach i innych instrumentach w znanej w Polsce „Orkiestrze p.w. św. Mikołaja” prezentującej muzykę folkową. Zainteresowanie ludowością, dawnymi wierzeniami pogłębiło się w momencie rozpoczęcia pracy pisarskiej, w części też poetyckiej. „Każdy człowiek powinien robić to, co w głębi duszy czuje, realizować swoje marzenia. Ja się odważyłem. Pomysł na pierwszą książkę wziąłem z Polesia od człowieka, z którym po sąsiedzku trochę rozmawiałem o dawnych strasznych wiejskich opowiastkach. Miało to być tylko opowiadanie a wyszła książka. Pisałem tak, jak lubię, żeby książka była pisana, a więc ciekawie, z wartką akcją, nutą tajemniczości, żeby się czytelnik dobrze bawił”. Kto jednak czytał książki Dardy wie, że one bawiąc straszą. Opisane historie to prawdziwy horror, który umiejscowił autor w Guciowie koło Zwierzyńca. W powieści część akcji dzieje się także w Krasnobrodzie. Ogromne zainteresowanie zwłaszcza młodych czytelników z całej Polski wydanymi książkami p. Stefana Dardy na pewno stanie się możliwością na odwiedzenie przez nich naszych terenów. Pisarz utrafił w potrzeby współczesnego bardzo przecież wymagającego odbiorcy zalewanego zewsząd słowem pisanym. Tak ogromny sukces dwóch książek p. Dardy jest na to dowodem. Przyjazd do Łukowej i spotkanie autorskie było dla p. Dardy wyjątkowe. Miał możliwość wysłuchania wiązanki piosenek ludowych w wykonaniu Chóru „ Harmonia” prowadzonego pod kierunkiem brata stryjecznego pisarza p. Sławomira Kuczka, a także kilku fragmentów swojej pierwszej książki czytanych przez uczniów łukowskiego gimnazjum. „To dla mnie ogromna podróż nostalgiczna do lat mojego dzieciństwa, kiedy z rodzicami przyjeżdżałem do Łukowej” - mówił na zakończenie pisarz. Bardzo wielu gimnazjalistów obecnych na spotkaniu prosiło gościa o autograf. Okazało się, że sporo osób kupiło sobie przez Internet wcześniej książki pana Dardy. Spotkanie było z obu stron: gościa i łukowian „ chciane” i oczekiwane, co daje nadzieję, że z czytelnictwem u nas wśród młodych nie jest źle. Warto zaznaczyć, że pierwsza książka Dardy pt. „Dom na Wyrębach”, która zdobyła podwójny laur w plebiscycie „Najlepsza książka na lato” także nominowana do prestiżowej Nagrody im. Janusza Zajdy, ukazała się już w formie audio (mp3) w prezentacji znanego i bardzo lubianego aktora Wiktora Zborowskiego.
6. Jak Azjaci powitali w tym roku wiosnę
Większość młodzieży szkolnej w Polsce wita wiosnę przy temperaturach dodatnich, topiąc marzannę, czy idąc na wagary. Zaś nasi wschodni koledzy z Kazachstanu mogą nam tylko pozazdrościć takich temperatur. Nie mogąc doczekać się nowej pory roku urządzają mnóstwo imprez, parad, koncertów na powietrzu. Niestety towarzyszy im przy tym bardzo niska temperatura. 22 marca bieżącego roku rano było tam -20 stopni Celsjusza, w południe -10, a dzień wcześniej słupek rtęci „zaszalał” i wzrósł do zera. Mimo problemów z zamarzającym aparatem udało się zrobić piękne fotografie ze święta Nauryz. Oto jedna z nich: „Nauryz – stare święto, pełne symboli, święto to powstało u narodów Wschodu na długo przed przyjęciem muzułmaństwa, dlatego nie ma w nim żadnego związku z religią. Według kalendarza wschodniego (Kalendarz perski, kalendarz irański , zwany także kalendarzem Dżalali - kalendarz opracowany w XI-wiecznej Persji, używany aż do dzisiaj w Iranie i Afganistanie) Nauryz to pierwszy dzień Nowego Roku, początek wiosny, oraz to dzień równy nocy (dzień równonocy wiosennej) Od tego dnia dzień jest coraz dłuższy. To święto jedności człowieka z przyrodą ustanowione przez samą przyrodę niezależnie od polityki i ideologii. Wszyscy ludzie to dzieci jednej Matki –Przyrody. Święto to obchodzone jest w Azerbejdżanie, Iranie, Indiach, Turcji, Uzbekistanie, Kirgizji, Kazachstanie i innych panstwach jako święto państwowe. W Kazachstanie 21 – 23 marca to dni wolne od pracy w związku z tym świętem. Główne uroczystości w tym roku odbyły się 22 marca. W jezyku kazachskim nazwa miesiąca marzec to Nauryz Przed tym świętem ludzie powinni posprzątać w domach i dookoła nich. Tylko do czystego domu przyjdzie szczeście i powodzenie. Tutaj ludzie w tej dzień chodzą odświętnie ubrani, na głównych placach miast i wiosek są uroczystości, konkursy, koncerty, wystawy. Kazasi chodzą do siebie „w gości”, skadają sobie życzenia, weselą się. To święto odradzającej się przyrody, to również święto „ odrodzeniasie na nowo” mieszkańców. Należy wybaczyć sobie winy, pogodzic się, oczyścić dusze od grzechow. „- relacja Anny Ferenc z Pietrapowławska, 26.03.2010
Prawa autorskie © Oficjalny serwis Gminy £ukowa Wszystkie prawa zastrzeżone. Opublikowane: 2009-09-24 (1461 odsłon) [ Wróć ] |